Life goes on with or without you

January 01, 2017

Od czego zacząć? Od Cześć? Czy od czegoś konkretnego? Nigdy nie umiem zaczynać. Długo mnie nie było, prawie miesiąc... Obiecywałem, że będą minimum 4 posty w miesiącu. A okazało się, że nie było nawet jednego. Czemu? Można by powiedzieć, że troszkę słabszy okres w życiu bądź, że poprawianie ocen i do tego wyprowadzka do nowego mieszkania. Ale w sumie słabszy okres to ta przeprowadzka. Jednakże jestem osobą która przywiązuje się do miejsc i ludzi. Ja wciąż to widzę tak, że wszystkie moje wspomnienia znikną, że zapomnę. Ale one zostaną ze mną na zawsze, wiem to na 100%. Ale jednakże istnieje opcja, że zapomnę coś co było wspaniałe... No i tak wyglądał ten okres kiedy mnie nie było. Mamy prawie koniec roku, czyli jakby patrzeć kolejny rok w którym zrobiliśmy dużo i nic. Przeglądałem ostatnio posty na blogu z początków tego roku. Zobaczyłem, co chciałem robić z tym blogiem. Co chciałem nim pokazać, jaki jestem, co potrafię, jak potrafię. Co się w takim razie zmieniło? O jeju wiele rzeczy, może zacznę od przełomu roku jak dla mnie oczywiście. Zrobiłem "Coming Out" przed znajomymi i rodziną (dla nie wtajemniczonych to powiedzenie głośno i publiczne że jest się gejem). W pierwszych 2 tygodniach było strasznie trudno. Bo to było jedno wielkie napięcie. Mama była nastawiona do tego na początku z uprzedzeniem, ale czasem tak jest nie winie jej ani nic tego typu. To był na początku dla niej szok szczególnie, że nie dowiedz iała się tego ode mnie. Nie ważne w sumie jak się dowiedziała nie chciała mi powiedzieć. Mogę jedynie się domyślać, jak się tego dowiedziała, w sumie to nawet nie ważne na początku byłem przerażony. Ale potem w sumie byłem zadowolony bo mogłem być sobą w domu takim 100%. Kiedy powiedziałem o tym w szkole. Myślałem, że to będzie inaczej. Innej reakcji oczekiwałem a zyskałem inną, o wiele lepszą. Wszyscy w mojej szkole są na poziomie inteligencji 10+ a nie taka za przeroszeniem "patola" jak w publicznych (są wyjątki od reguły a nawet trochę większe).
Później poznałem chłopaka, który na początku był zabawą. Potem po dwóch miesiącach które spędziliśmy oddzielnie po zerwaniu, kiedy go zobaczyłem na mieście coś we mnie drgnęło. Poczułem wszystko na nowo, tylko ze zdwojoną siłom. Tydzień po zobaczeniu go byliśmy znów razem. Kochałem go i wciąż kocham. Nie ważne co bym mówił jak bardzo bym go nienawidził i tak póki co nie "wyleczyłem" się z niego. A on ze mnie tak bardzo szybo. Lecz jak to mówią miłość i nienawiść chodzą parami? Mu i mojemu cierpieniu po jego stracie poświęciłem 4 miesiące. Lecz teraz nie myśle o nim ciagle staram się iść dalej. Czasem sobie z tym nie radzę ale staram się jak mogę. Również zmieniło się moje nastawienie do życia. Zmieniłem swój wygląd, postanowiłem wywalić wszystko do góry nogami.
Rozwiniesz na blogu nastąpił przełom w pewnym momencie, przestałem blogować o muzyce bo mnie to nudziło, i te posty jednocześnie miały najmniej wyświetleń. Ani mi ani wam to nie sprawiało przyjemności. W raz z usunięciem postów muzycznych zacząłem robić Lookbooki, na blogu. Była to forma pokazania siebie, swojej pewności siebie.
Przestałem zadawać się z moją "przyjaciółką", dzięki czemu przestałem iść w dół i zobaczyłem jakim toksycznym człowiekiem była. Dzięki, czemu postanowiłem zreedytować moją listę znajomych. Zostawiłem ludzi których znam i lubię a tych których nie lubiłem i byli toksyczni oraz fałszywi usunąłem z mojego życia. Co było dość dobrym ruchem. Wraz z tym zacząłem oddalać się od Facebooka. Jest tam za dużo fałszu, ludzie którzy są dla ciebie dobrzy a potem cię obgadują do innych dobrych ludzi. Bez sensu moja nauczycielka nazwała to błędnym kołem, cały Facebook to jedno wielkie błędne koło. Teraz wchodzę od czasu do czasu ale z nikim tam nie pisze, ani nic nie komentuje, bądź nie daje like, love, haha, wrr, sad czy jakie tam. Czasem bawi mnie jak moi znajomi piszą na grupach o artystach posty typu "dodać? Oznaczyć kogoś?" tylko po to, żeby mieć te głupie like i inne pierdoły... dobra nie ważne nie będę rozwijał tego tematu bo to zbyt żałosne.


Można by powiedzieć, że trochę zrobiłem, a jak ja to widzę? Ja to widzę tak, popełniłem masę błędów i popełnię jeszcze więcej w moim życiu. Lecz sztuka w tym, żeby nie popełnić tych samych błędów dwa razy. Tylko z każdego nawet drobnego, głupiego, bez sensownego błędu wyciągnąć jakaś lekcje bądź wnioski. Ale błędy nie były jedyne w tym roku, zrobiłem też wiele rzeczy które były dobre typu zmiana tematyki bloga, bądź wyjście po 16 latach z "ukrycia". Chcę też podziękować moim czytelnikom za to, że czytali te moje "wypociny", dziękuje za to bardzo. Czasem rano gdy nie miałem siły wstać wchodziłem na stronę blogera, i czytałem wasze komentarze i patrzyłem na statystki. To często dawało mi kopa w dupę i kazało wstać i zrobić coś produktywnego. Dziękuje wam za ten rok, mam nadzieje, że będzie was tyle samo ile było w tym roku, a będę szczęśliwy jeśli przejedzie was więcej ale takich samych.
Dziękuje za wszystkie serduszka oraz obserwacje na Instagramie, Obserwowanie mojego Snapchata i śledzenia mnie w internecie. Na prawdę dziękuje do zobaczenia wkrótce!

Zdjęcie starsze ode mnie, ale musiałem je dodać  

You Might Also Like

1 komentarze

Popular Posts

Followers

Subscribe